Najpierw zapadł wyrok. Dopiero potem zaczęto szukać prawdy.
Ciało uczennicy drugiej klasy liceum Anety Figowskiej znaleziono w szkolnej sali katechetycznej. Śledztwo policyjne trwa, ale uczniowie, nauczyciele i opinia publiczna już oskarżyli księdza Artura Dońca – wikarego oraz nauczyciela.
Żądne sensacji media podgrzewają atmosferę, a nawet prowokują samosądy na duchownym.
Nieoficjalne śledztwo wskazuje na innych podejrzanych: zakochanego w Anecie kolegę z klasy, ekscentrycznego nauczyciela etyki, dręczące ją koleżanki oraz apodyktycznego ojca.
Kto tak na prawdę przyczynił się do śmierci Anety?
|
@ewaczyta
2026-10-04 22:16:49
"Rachunek win" Adama Podlewskiego to kryminał, który od początku pokazuje, jak łatwo wydać wyrok, zanim jeszcze pozna się prawdę.
Śmierć Anety Figowskiej wstrząsa całą szkołą. Podejrzenia szybko padają na księdza Artura Dońca, a kiedy media podchwytują temat, atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Zamiast spokojnie czekać na wyniki śledztwa, wszyscy zaczynają szukać winnego na własną rękę. I właśnie to podobało mi się tutaj najbardziej. Autor pokazuje, jak łatwo plotka, emocje i żądza sensacji mogą zastąpić fakty. W tej historii właściwie każdy może mieć coś do ukrycia. Zakochany kolega, nauczyciel etyki, koleżanki prześladujące Anetę, a nawet jej ojciec. Im więcej wychodzi na jaw, tym trudniej uwierzyć, że odpowiedź jest tak oczywista, jak początkowo wszystkim się wydawało. Podobało mi się również to, że książka nie skupia się wyłącznie na zagadce kryminalnej. Dużo miejsca zajmuje temat oceniania innych, pochopnych osądów i tego, jak bardzo można skrzywdzić człowieka, kiedy najpierw zapada wyrok, a dopiero później zaczyna się szukać prawdy. "Rachunek win" trzyma w napięciu, ale przede wszystkim skłania do zastanowienia się, czy naprawdę potrafimy powstrzymać się od oceniania, kiedy wszystko wskazuje na jednego winnego. A przecież pozory potrafią być bardzo mylące. To była dla mnie historia nie tylko o śmierci młodej dziewczyny, ale również o tym, jak łatwo cudza tragedia staje się pożywką dla mediów i sensacji. |
|
Sylwia Burchard
2026-10-03 18:15:48
"Rachunek win" Adam Podlewski Wydawnictwo Pascal Fabuła książki osadzona jest w czasie pandemii COVID-19 w roku 2020. Pamiętacie ten czas prawda? Restrykcje, obostrzenia i.t.p. W sali katechetycznej zostaje znalezione ciało uczennicy - Anety Figowskiej. Dziewczyna popełniła samobójstwo,a opinia publiczna,nauczyciele i uczniowie oskarżają księdza Artura Dońca - wikarego i nauczyciela religii o to, że przyczynił się do śmierci dziewczyny. Śledztwo trwa ,ale osądzony i oskarżony przez ludzi ksiądz prosi o pomoc swoją przyjaciółkę Zuzannę, która jest policjantką. Niestety Ziu nie ma dostępu do sprawy, ponieważ przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ale... sposobem zdobywa informacje i stara się pomóc Arturowi. Kto przyczynił się do śmierci nastolatki? Co odkryje Zuzanna w nieoficjalnym śledztwie? Czy opinia publiczna słusznie oskarżyła Artu? "Rachunek win" to książka, która zmusza do zatrzymania się i zadania niewygodnych pytań własnej osobie. To historia,w której nic nie jest oczywiste,a z każdym przeczytanym rozdziałem autor dokłada nowych informacji, które w oczach czytelnika zmieniają nastawienie do bohaterów. Bohaterów niejednoznacznych, mających swoje tajemnice, słabości i grzeszki. Jeśli lubicie książki,w których autor umiejętnie buduje napięcie ta lektura może się Wam spodobać. Jeśli lubicie historie pełne tajemnic, napięcia i trudnych wyborów przeczytajcie,a nie zawiedzie się. Ja polecam. |
|
Jo.zaczytanka
2026-10-03 13:50:17
W warszawskim liceum, w sali katechetycznej zostaje znaleziona martwa uczennica. Kto jest winien jej śmierci? Nieważne! Skoro salka katechetyczna to winny jest ksiądz!
Tak rozpoczyna się "Rachunek win" Adama Podlewskiego. Całość historii warta jest poznania. Śledztwo przebiega w nietypowy sposób, a prowadzący go nie sięgają po oczywiste metody. Bohaterowie książki są niezwykłe wyraziści. Widzę w nich potencjał na jeszcze kilka kryminalnych historii. Zwłaszcza w duecie pani Dzielnicowej i Ziu... A jakie mam refleksje po samej lekturze? Jest to świetna ilustracja jak społeczeństwo myśli stereotypami, jak gotowi jesteśmy nie znając prawdy przeprowadzić lincz. Również ten medialny. I czy napewno w tej historii jest tylko jeden winny? Musicie ocenić sami! |
|
Adrianna, kultura po mojemu
2026-10-01 19:56:32
Szczerze mówiąc, zapomniałam już, jak trudno napisać recenzję kryminału czy powieści sensacyjnej, nie ryzykując, że zdradzi się zbyt wiele z fabuły i zepsuje czytelnikowi przygodę z książką. Każdy dokładniejszy opis któregokolwiek z bohaterów może nieświadomie przemycić informację, która zbyt szybko zdemaskuje zagadkę skonstruowaną przez autora. Dlatego postanowiłam odnieść się do książki jako do całości, subiektywnie oceniając, moim zdaniem, jej najmocniejsze punkty.
Na wstępie bardzo do gustu przypadł mi pomysł, aby fabuła rozgrywała się w czasie pandemii COVID-19, w 2020 roku. Każdy dorosły czytelnik sięgający po tę pozycję współcześnie doskonale pamięta realia tamtego czasu: wszechobecne maseczki, widmo lockdownu, strach i niepewność. Wszystko to, co towarzyszy bohaterom opisywanych wydarzeń, jeszcze nie tak dawno było częścią rzeczywistości każdego z nas. Z tego powodu praktycznie od razu utożsamiamy się z postaciami, które mierzą się nie tylko ze śmiercią niewinnej nastolatki, ale również z wyzwaniami, jakie przyniósł marzec 2020 roku. Co do samych aktorów rozgrywających się wydarzeń trzeba przyznać, że są po pierwsze niezwykle wyraziści, a po drugie — żaden z nich nie jest zbędny. Tylko pozornie jest to oczywiste, bo w literaturze mnóstwo jest postaci, które sprawiają wrażenie sztucznych i nic nie wnoszą do całokształtu fabuły. W „Rachunku win” nie ma jednak przypadków. Każdy jest elementem większej układanki i każdy ma do odegrania swoją rolę. Niektórzy pierwszoplanową, inni epizodyczną, ale wszyscy są przemyślani i potrzebni. Na koniec to, co świadczy o sile tego gatunku: czy uważny czytelnik może zbyt szybko rozwikłać kryminalną zagadkę? Czy jest szansa na wytypowanie winnych tragedii, jaką jest niewątpliwie samobójstwo nastolatki, zanim do tych wniosków dojdą prowadzący dochodzenie? Odpowiem przewrotnie: otóż nawet jeżeli ktoś uzna, że jest to możliwe, że znalazł odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do dramatu, który stanowi oś fabuły, nawet wtedy taki czytelnik będzie zaskoczony po zakończeniu lektury. Powodem takiej konkluzji jest fakt, że całokształt motywacji poszczególnych postaci można poznać dopiero po dotarciu do ostatniej strony książki. Największym osiągnięciem autora jest bowiem wykreowanie rzeczywistości, w której tytułowy „Rachunek win” pozostaje rachunkiem otwartym i dotyczy wielu osób pojawiających się w toku akcji. Każda z nich ma swoją historię, swoje motywacje i własny udział w wydarzeniach, których konsekwencje poznajemy wraz z rozwojem fabuły. Szczerze polecam i doceniam tak oryginalną, przemyślaną i dopracowaną historię. |
|
Adrianna, kultura po mojemu
2026-10-01 19:55:18
Szczerze mówiąc, zapomniałam już, jak trudno napisać recenzję kryminału czy powieści sensacyjnej, nie ryzykując, że zdradzi się zbyt wiele z fabuły i zepsuje czytelnikowi przygodę z książką. Każdy dokładniejszy opis któregokolwiek z bohaterów może nieświadomie przemycić informację, która zbyt szybko zdemaskuje zagadkę skonstruowaną przez autora. Dlatego postanowiłam odnieść się do książki jako do całości, subiektywnie oceniając, moim zdaniem, jej najmocniejsze punkty.
Na wstępie bardzo do gustu przypadł mi pomysł, aby fabuła rozgrywała się w czasie pandemii COVID-19, w 2020 roku. Każdy dorosły czytelnik sięgający po tę pozycję współcześnie doskonale pamięta realia tamtego czasu: wszechobecne maseczki, widmo lockdownu, strach i niepewność. Wszystko to, co towarzyszy bohaterom opisywanych wydarzeń, jeszcze nie tak dawno było częścią rzeczywistości każdego z nas. Z tego powodu praktycznie od razu utożsamiamy się z postaciami, które mierzą się nie tylko ze śmiercią niewinnej nastolatki, ale również z wyzwaniami, jakie przyniósł marzec 2020 roku. Co do samych aktorów rozgrywających się wydarzeń trzeba przyznać, że są po pierwsze niezwykle wyraziści, a po drugie — żaden z nich nie jest zbędny. Tylko pozornie jest to oczywiste, bo w literaturze mnóstwo jest postaci, które sprawiają wrażenie sztucznych i nic nie wnoszą do całokształtu fabuły. W „Rachunku win” nie ma jednak przypadków. Każdy jest elementem większej układanki i każdy ma do odegrania swoją rolę. Niektórzy pierwszoplanową, inni epizodyczną, ale wszyscy są przemyślani i potrzebni. Na koniec to, co świadczy o sile tego gatunku: czy uważny czytelnik może zbyt szybko rozwikłać kryminalną zagadkę? Czy jest szansa na wytypowanie winnych tragedii, jaką jest niewątpliwie samobójstwo nastolatki, zanim do tych wniosków dojdą prowadzący dochodzenie? Odpowiem przewrotnie: otóż nawet jeżeli ktoś uzna, że jest to możliwe, że znalazł odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do dramatu, który stanowi oś fabuły, nawet wtedy taki czytelnik będzie zaskoczony po zakończeniu lektury. Powodem takiej konkluzji jest fakt, że całokształt motywacji poszczególnych postaci można poznać dopiero po dotarciu do ostatniej strony książki. Największym osiągnięciem autora jest bowiem wykreowanie rzeczywistości, w której tytułowy „Rachunek win” pozostaje rachunkiem otwartym i dotyczy wielu osób pojawiających się w toku akcji. Każda z nich ma swoją historię, swoje motywacje i własny udział w wydarzeniach, których konsekwencje poznajemy wraz z rozwojem fabuły. Szczerze polecam i doceniam tak oryginalną, przemyślaną i dopracowaną historię. |
|
Rewi.books
2026-10-01 16:11:19
Ta historia pokazuje, jak łatwo można kogoś osądzić. Czasami wystarczy kilka plotek, niedopowiedzeń czy niewygodnych informacji, aby człowiek został uznany za winnego, zanim jeszcze ktokolwiek dokładnie sprawdzi fakty. A kiedy podejrzenia już się pojawią, bardzo trudno jest się od nich uwolnić.
Podobało mi się również to, że od samego początku możemy próbować samodzielnie rozwikłać zagadkę. Podejrzanych jest kilka osób, a każda z nich może mieć coś do ukrycia. Podczas lektury cały czas zastanawiałam się, kto mówi prawdę, komu można zaufać i przede wszystkim , co tak naprawdę doprowadziło tak młodą dziewczynę do podjęcia tej tragicznej decyzji. Autor stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki, dzięki czemu chciałam czytać dalej, żeby poznać odpowiedzi. Akcja toczy się dość szybko, nie ma tutaj miejsca na długie, niepotrzebne przestoje. Historia jest dobrze poprowadzona, a kolejne wydarzenia sprawiają, że trudno odłożyć książkę na dłużej. Nie jest to historia, w której wszystko otrzymujemy od razu. Musimy razem z bohaterami szukać odpowiedzi, analizować wydarzenia i zastanawiać się, komu właściwie możemy wierzyć. „Rachunek win” to dobry kryminał z tajemnicą, podejrzeniami i pytaniami, które pozostają w głowie podczas czytania. Historia wciągnęła mnie i przede wszystkim byłam ciekawa, co naprawdę wydarzyło się przed śmiercią młodej dziewczyny. Jeśli lubicie kryminały, w których oprócz samej zagadki ważne są również ludzkie zachowania, pochopne osądy i konsekwencje, jakie mogą przynieść plotki oraz niedopowiedzenia, myślę, że warto dać tej książce szansę. |
|
Ketibook87
2026-09-30 19:00:16
"Rachunek win" Adam Podlewski- to interesująca historia kryminalna o tematyce, z którą do tej pory jeszcze się nie spotkałam. A mianowicie dotyczy dość mocno wiary i przekonań. Dodatkowo jest to okres panującej pandemii czyli ograniczeń w kontaktach i izolacji.
Z pozoru prosta historia, a jednak dość mocno złożona. Liceum, uczniowie, nauczyciele co może tu złego się wydarzyć? Kiedy w liceum dochodzi do samobójstwa nastoletniej Anety, w sali katechetycznej winnego od razu wskazują nauczyciele oraz młodzież. Pierwszym podejrzanym staje się ksiądz, który prowadził katechezę w tej szkole. Artur bo tak ma na imię ksiądz jest także lekarzem. Nikt nawet nie spytał Artura co mogło się wydarzyć, dlaczego uczennica odebrała sobie życie w jego klasie. Policja nawet nie postawiła przed nim zarzutów, a ludzie już "skazali" księdza. Z jaką łatwością przychodzi Nam wydawanie wyroków bez dowodów, bez świadków. Ksiądz to najłatwiejszy cel ale czy na pewno? Czy Artur będzie w stanie się bronić? Co go łączyło ze zmarłą dziewczyną? Do pomocy księdzu rzuca się jak lwica przyjaciółka Zuzanna, miejscowa policjantka. Niestety musiała działać na własną rękę gdyż przebywała na zwolnieniu lekarskim. Oboje znają się od lat szkolnych. Ich więź jest dość mocna mimo, że przez kilka lat stosunki trochę się rozluźniły. Zuzanna jest bardzo zaangażowana w sprawę, za wszelką cenę chce oczyścić przyjaciela z zarzutów często przy tym naginając prawo. Niestety pewne jej występki nie uszły uwadze jej przełożonych i kolegów. Nasza bohaterka boryka się z problemem alkoholowym. Zapija swój smutek oraz problemy. Jednak w kryzysowych i nagłych sytuacjach potrafiła stawić czoło problemom i działać jak rasowy glina. Jak się okazało podczas prowadzenia śledztwa w sprawę zamieszani byli inni nauczyciele oraz zakochany w zmarłej dziewczynie kolega z klasy. Czy odrzucony chłopak mógł przyczynić się do śmierci dziewczyny? I co ma wspólnego ze śmiercią uczennicy nauczyciel etyki? Może podejrzenia padły nie na tego nauczyciela co trzeba? Sprawa momentami jest dość skomplikowana. Dochodzą nowe fakty, które policja musi sprawdzić. Podsłuchy, oczerniające artykuły w sieci na temat księdza, apodyktyczny ojciec Anety, nękanie rowniesników. Być może winnych śmierci nastolatki jest więcej. Może samobójstwo to było jedyne rozwiązanie jakie dziewczyna widziała w tamtej chwili. A może to było wołanie o pomoc? Wołanie, którego nikt nie zauważył. A być może zauważył ale nie zdarzył pomóc. Ta historia dotyka mocno czułych punktów. Wiara, religia, rachunek sumienia oraz wpływ mediów. Problemy nastolatków, ich pierwsze miłości i rozczarowania, trudne relacje z rodzicami oraz nauczycielami. W nastoletnim wieku nie brakuje momentów do smutków, hormony buzują. Młodzież czuje się często nie zrozumiana przez dorosłych. Kiedy dochodzi do porwania księdza i puszczenie tego w sieci na żywo, zaczyna się gonitwa z czasem. Zuzanna za wszelką cenę chce odnaleźć przyjaciela całego i żywego. Ale czy jej się uda? Czy jej intuicja nie zawiedzie? Tego dowiecie się pod koniec książki. Drobnym mankamentem dla mnie były zdrobnienia imion głównych bohaterów. Bardzo mi to przeszkadzało. Kolejny to zbyt obszerne momentami opisy dróg, ulic i całej okolicy. Nie wnosiło według mnie to niczego specjalnego do fabuły. Kiedy w grę wchodzi religia, a ściślej mówiąc ksiądz społeczeństwo z prędkością światła wydaje wyrok. Nie mając tak na prawdę podstaw szerzy się niechęć , hejt, a nawet nienawiść do całego kleru. Czy słusznie? Dlaczego tak trudno ludziom poczekać na dowody? Dlaczego tak szybko kogoś oceniamy i skazujemy w słowie oraz myśli? Rachunek win chyba czasami każdy z Nas powinien taki zrobić aby żyć dobrze i w zgodzie z innymi. |
|
Ksiazkowyjelen
2026-09-28 19:37:44
„Rachunek Win” Adama Podlewskiego opowiada historię Anety, która postanowiła pozbawić się życia. Co ją do tego doprowadziło?
O całą sprawę zostaje oskarżony ksiądz, a jego przyjaciółka — policjantka przebywająca na zwolnieniu — próbuje zrobić wszystko, by oczyścić go z zarzutów. Miesza się nie zawsze tam, gdzie powinna, ale czego się nie robi dla przyjaźni. Dodatkową aurę tworzy tutaj także czas pandemii. Zdecydowanie nie ułatwia on całej sytuacji. Książka ma wartką akcję i bardzo szybko się ją czyta. U mnie poszła na dwa podejścia. Zdecydowanie potrafi zaciekawić i sprawić, że chce się czytać dalej, by w końcu poznać rozwiązanie zagadki, która okazuje się dość zawiła. Ta historia ma jednak jeden mankament — pourywane, poucinane sceny. Momentami było to dla mnie naprawdę frustrujące. Akcja pędzi, a nagle w pewnym miejscu pojawia się urwanie albo niedopowiedzenie. Z jednej strony dodaje to tajemniczości, ale z drugiej sprawia, że trzeba się zatrzymać, zastanowić, a czasami nawet cofnąć kilka stron. Mimo tego „Rachunek Win” to historia, która potrafi wciągnąć i skutecznie zachęca do rozwiązania zagadki razem z bohaterami. |
|
Spokojna.przystan
2026-09-28 06:57:49
„Rachunek win” to zdecydowanie nie jest prosta historia. Pokazuje, jak łatwo można zniszczyć człowieka, rzucając oskarżenia, jak szybko przypiąć komuś łatkę winnego i jak często wszyscy wiedzą wszystko… tak naprawdę nie wiedząc nic.
To opowieść o tym, jak trudno zatrzymać lawinę słów, plotek i ocen. I kto tak naprawdę jest winny, gdy dochodzi do tragedii? Ten, który pierwszy wypowiedział złe słowo? Ten, który udawał, że nie widzi? A może ten, który tłumaczył wszystko wyższym dobrem? To historia, która zostawia czytelnika z chaosem w głowie, wieloma pytaniami i refleksją, że czasem granica między winą a obojętnością jest bardzo cienka. Czy polecam? Zdecydowanie tak. |





