Najpierw zapadł wyrok. Dopiero potem zaczęto szukać prawdy.
Ciało uczennicy drugiej klasy liceum Anety Figowskiej znaleziono w szkolnej sali katechetycznej. Śledztwo policyjne trwa, ale uczniowie, nauczyciele i opinia publiczna już oskarżyli księdza Artura Dońca – wikarego oraz nauczyciela.
Żądne sensacji media podgrzewają atmosferę, a nawet prowokują samosądy na duchownym.
Nieoficjalne śledztwo wskazuje na innych podejrzanych: zakochanego w Anecie kolegę z klasy, ekscentrycznego nauczyciela etyki, dręczące ją koleżanki oraz apodyktycznego ojca.
Kto tak na prawdę przyczynił się do śmierci Anety?
|
Du_dzik94
2026-10-12 11:45:53
Czytając książkę Adama Podlewskiego „Rachunek win”, uświadomiłam sobie jak szybko zapiernicza czas. Kiedy myślę o pandemii, mam wrażenie że wszystko wydarzyło się stosunkowo niedawno. Tymczasem pierwsze wzmianki o wirusie pojawiły się już w listopadzie i grudniu 2019 roku, a polskie szkoły po raz pierwszy zamknięto w marcu 2020 roku.
Sześć lat! Kiedy to zleciało? Ale bez obaw „Rachunek win” nie jest powieścią poświęconą pandemii. Choć atmosfera nieznanego wirusa unosi się nad bohaterami to stanowi jednak tylko tło dla znacznie bardziej niepokojącej historii. Ciało uczennicy drugiej klasy liceum zostaje znalezione w szkolnej sali katechetycznej. Policyjne śledztwo trwa, ale wyrok na podejrzanego wydają już uczniowie, nauczyciele i opinia publiczna. O zbrodnię oskarżony zostaje ksiądz Artur Doniec, wikary i jednocześnie nauczyciel dziewczyny. Mężczyzna zwraca się o pomoc do swojej przyjaciółki z czasów szkolnych. Rozpoczyna się nieoficjalne dochodzenie, a na jaw wychodzą kolejne, nieznane dotąd szczegóły. Adam Podlewski pokazuje, jak łatwo opinia publiczna potrafi wydać wyrok i zniszczyć człowieka, nie zważając na prawdę ani nie czekając na zakończenie procesu. Wystarczy podejrzenie, kilka plotek i odpowiednio nakręcona atmosfera, by ktoś został skazany w oczach innych, zanim jeszcze udowodni mu się jakąkolwiek winę. Autor ukazuje jak działa mechanizm społecznego osądu oraz odpowiedzialność a raczej jej braku mediów. Łatwo zniszczyć człowieka jednym artykułem. Na końcu została poruszona ważna kwestia żalu za wyrządzone zło. Czy ono wystarczy? A co z karą? Na plus zaliczam również sposób przedstawienia policyjnego śledztwa. Nie dostajemy nierealistycznego obrazu pracy policji ani funkcjonariuszki, której wszystkie drzwi otwierają się na zawołanie. Zuzanna nie jest superbohaterką, która zawsze wie, gdzie szukać odpowiedzi i bez problemu pokonuje każdą przeszkodę. Jej praca ma swoje ograniczenia, a samo dochodzenie nie przypomina tego z seriali kryminalnych. Dzięki temu obraz pracy policjantki wypada wiarygodnie.Zabrakło mi głębszego przedstawienia relacji Anety z otoczeniem. Choć jest prowadzone śledztwo dotyczące okoliczności jej śmierci, miałam wrażenie, że ten wątek potraktowano nieco zbyt pobieżnie. Chciałabym lepiej poznać samą dziewczynę, jej relacje z innymi i okoliczności, które doprowadziły do tragedii. Watek szkolny zasługiwał na głębsze rozwinięcie. Nie do końca poczułam też atmosferę tajemnicy. Sama akcja utrzymuje odpowiednie tempo. Nie pędzi na złamanie karku tylko po to by za wszelką cenę utrzymać uwagę czytelnika. Bohaterowie są dobrze skonstruowani. Autor stworzył postacie dalekie od ideału. To historia, która przypomina, że czasem najłatwiej jest wskazać winnego, a najtrudniej poczekać na prawdę. |
|
pesciorka
2026-10-07 16:31:48
Rok 2020, czas pandemii, warszawskie liceum, w sali katechetycznej znaleziono ciało uczennicy Anety Fijałkowskiej. Mimo, że śledztwo policyjne jest w toku, wyrok wydany przez uczniów, nauczycieli i opinię publiczną już zapadł. Najłatwiej było oskarżyć księdza uczącego w liceum, Artura Dańca.
W dzisiejszych czasach media mają ogromną moc i w tej sprawie też szukając sensacji podsycają niezdrowe emocje. Nieoficjalne śledztwo prowadzi dawna koleżanka księdza Artura, Zuzanna. Czy ktoś naprawdę przyczynił się do śmierci Anety? Czy szukanie winnych to szukanie prawdy? „Rachunku win” to powieść, która jest mieszanką podejrzeń, pomówień, sekretów i narastającej nienawiści. Książka wciąga czytelnika i ciężko się od niej uwolnić. Informacje, które wychodzą podczas śledztwa są dawkowane stopniowo i gdy już myślimy, że jesteśmy na tropie coś lub ktoś zmienia całe nasze myślenie. Osoby, które były poza podejrzeniami nagle zaczynają budzić nasze wątpliwości. Czy uda się znaleźć winnego? To mroczny kryminał, thriller psychologiczny, mamy podejrzanego, na którego został już wydany wyrok, intrygę, która buduje napięcie już od samego początku i nie odpuszcza aż do ostatniej strony. Akcja w której teraźniejszość miesza się z przeszłością i ta niepewność, podejrzliwość, która sprawia, że czytelnik jest wciągnięty w środek fabuły. Autor stworzył bardzo ciekawych bohaterów, ludzkich, niejednoznacznych, pełnych wad. Każdy coś ukrywa i dzięki takim postaciom książka jest pełna emocji i nieprzewidywalności. To kryminał dla czytelnika, który lubi myśleć. Nie ma tu wątków przemocy i lejącej się krwi, za to są bohaterowie z dobrze nakreślonym rysem psychologicznym i pytania, które zostają po przeczytaniu książki. Czy tak naprawdę liczy się prawda? Czy plotka, pomówienia mogą skrzywdzić drugiego człowieka nawet bez osądu? Książka warta przeczytania. Polecam! |
|
Justyna
2026-10-07 14:45:04
[WSPÓŁPRACA RECENZERCKA]
Książka opowiada o historii księdza, który jest głównym podejrzanym w sprawie swojej uczennicy Anety która zmarła. ❗️RECENZJA ZAWIERA SPOILERY❗️ Najpierw wyrok...dopiero później szukanie dowodów...kto tak naprawdę zabił?? Zacznę od tego, że w historię wciągnęłam się od razu i koniecznie chciałam się dowiedzieć kto ma związek ze smierCią Od początku miałam w głowie myśl, że tego księdza każdy praktycznie obwinia, więc najpewniej on będzie niewinny. Poza tym nie pasował mi też jakoś też ksiądz jako winny. Oczywiście nie pomyliłam się. Miałam takie lekkie podejrzenia w połowie książki o to, że to sprawa Etyka. Natomiast jeżeli chodzi o resztę postaci to, było ich wiele i często były wspominane oraz pojawiały się. Przez to nieraz nie umiałam zapamiętać kto kim jest. Nie uważam tego jednak za minus książki. Wręcz przeciwnie. Dzięki temu, że postaci było wiele, a samo osiedle było rozbudowane książkę zdecydowanie lepiej się czytało. Podczas czytania książki wiele razy musiałam przerwać i ułożyć myśli oraz to co już wiadomo w śledztwie. Przebrnęłam książkę z wieloma emocjami podczas czytania. Autorzy kryminałów są zdecydowanie moimi ulubionymi osobami jeżeli chodzi o plot twisty i zakończenia. Dlatego gdy tym razem przeczytałam zakończenie i okazało się, że do jeden z uczniów porwał Dońca to miałam w głowie takie "okej, więc to będzie już koniec i że nic więcej się nie wydarzy." Wiecie jak bardzo się pomyliłam?? Ponieważ już w kolejnym rozdziale okazało się, że był to jednak Etyk, który jak się okazało, był też chory na białaczkę oraz jego kochanka, która wierzyła, że mężczyzna rozwiedzie się z żoną dla niej. Czytając moment, gdy Radosław wiatr (Etyk) przyszedł w szpitalu do Artura Dońca (księdza) I prawie go zabił wraz z Figowskim, który przyszedł chwilę później, że faktycznie go zabiją i Ksiądz umrze, co byłoby bardzo przykre. Podsumuwując kryminał zdecydowanie jest warty przeczytania, tym bardziej jeżeli szukacie czegoś z motywem szkolnym. ★★★★★/5 |
|
diablicaczyta
2026-10-07 12:29:14
W jednym z Warszawskich liceum w sali katechetycznej zostają znalezione zwłoki uczennicy.
Samobójstwo czy morderstwo, śledztwo w toku. Społeczeństwo wydało już wyrok winny ksiądź. Nieoficjalnie śledztwem zajmuje się przyjaciółka księdza policjantka Zuzanna. Powrót do szkoły gdzie Zuzanna była uczennicą i spotkanie dawnych nauczycieli powoduje przypomnienie nieprzyjemnych sytuacji z przeszłości. Ze śledztwa policjantki udaje się ustalić, relację dziewczyny z rówieśnikami oraz kadrą nauczycielską, czy te informacje się przydadzą, na pewno trzeba je sprawdzić. Media robią szum wokół nauczyciela, ksiądz jest załamany, czuję się osaczony. Niebezpieczeństwo nadchodzi nikt nie były przygotowany na taki rozwój sytuacji. Nastolatka nie żyje jaki powód i okoliczności doprowadziły do jej śmierci. Rachunek win to książka o tragicznej śmierci nastolatki. Wydany wyrok w trakcje śledztwa - winny ksiądz , oraz szukaniu prawdy. Tajemnice, manipulacje i śledztwo dokąd zaprowadzą? Polecam 😈 |
|
BRUNETTE BOOKS
2026-10-06 14:41:28
✨ Mroczny klimat, który wciąga od pierwszej strony! ✨ Kiedy wpada w Wasze ręce książka, która od samego początku buduje niesamowicie gęstą atmosferę, po prostu wiecie, że to będzie dobra czytelnicza przygoda. „Rachunek win” Adama Podlewskiego od Wydawnictwa Pascal to dokładnie ten typ powieści, która bierze czytelnika z zaskoczenia i nie pozwala o sobie zapomnieć na długo po odłożeniu na półkę. Pierwsze wrażenie? Mocny cios prosto w sumienie. Zamknęłam tę książkę i długo siedziałam w ciszy. „Rachunek win” to nie jest kryminał, który się „czyta” – to kryminał, który się przeżywa. Już prolog wbija w fotel i nie pozwala się odkleić do ostatniej strony. Fabuła to prawdziwy majstersztyk kryminalnej intrygi. Prosta, a zarazem przerażająco złożona. Autor utkał skomplikowaną sieć tajemnic, w której przeszłość miesza się z teraźniejszością, a każda kolejna strona przynosi więcej pytań niż odpowiedzi. Uwielbiam to uczucie, kiedy próbuję samodzielnie rozwiązać zagadkę, a pisarz i tak sprytnie wyprowadza mnie w pole. Nie ma tu mowy o przewidywalności! W szkolnej sali katechetycznej znaleziono ciało szesnastolatki. Zanim policja zdążyła cokolwiek ustalić, wyrok już zapadł – ksiądz, wikary i nauczyciel w jednej osobie, jest winny. Media podgrzewają atmosferę, szkoła wrze, a prawda? Prawda nikogo nie interesuje. To historia o tym, jak łatwo zbudować stos i jak trudno później cofnąć słowa. Bez spoilerów – powiem tylko, że finał zmusza do myślenia. Bohaterowie są genialnie skrojeni – niejednoznaczni, pełni wad i głęboko ludzcy. Ksiądz Artur Dońca – oskarżony, zanim ktokolwiek go wysłuchał. Zauroczony kolega z klasy. Ekscentryczny nauczyciel etyki. Dręczące koleżanki. Apodyktyczny ojciec. Każda z tych postaci ma swoje „ale”, każda coś ukrywa. Nikt nie jest czarny ani biały – i to jest w tej książce najpiękniejsze. Emocje? Złość, bezradność, ulga, niedowierzanie. Wszystko na raz. Tempo akcji? Idealnie wyważone. Nie pędzi na złamanie karku bez sensu, ale też ani przez chwilę nie zwalnia na tyle, by poczuć nudę. Styl pisania Adama Podlewskiego jest niesamowicie dojrzały – autor potrafi kilkoma słowami stworzyć scenę, która dosłownie staje przed oczami. Autor dozuje fakty jak dobry detektyw – nie za szybko, nie za wolno. Jest czas na analizę, na łączenie kropek, na własne podejrzenia. Styl jest precyzyjny, momentami wręcz eseistyczny, ale nigdy nie przytłacza. To kryminał dla czytelnika, który lubi myśleć. Komu polecam tę książkę? To absolutny must-read dla wszystkich fanów rasowych, mrocznych kryminałów i thrillerów, którzy w literaturze szukają czegoś więcej niż tylko prostej rozrywki. Jeśli lubicie głębokie portrety psychologiczne i gęsty, duszny klimat, będziecie zachwyceni! Dla fanów kryminałów psychologicznych i thrillerów sądowych. Dla tych, którzy lubią, gdy książka stawia pytania o winę, karę i sprawiedliwość – a nie tylko serwuje trup po trupie. Jeśli szukasz czegoś, co zostanie z Tobą na dłużej, to jest to. Moja ocena: 9/10 🌟 A Wy? Jak daleko jesteście gotowi posunąć się w ferowaniu wyroków, zanim poznacie całą prawdę? Dajcie znać w komentarzach! 👇 BRUNETTE BOOKS |
|
zakladka.recenzuje
2026-10-05 19:58:26
Kto tak naprawdę przyczynił się do śmierci Anety? Żeby dotrzeć do prawdy, trzeba najpierw zacząć od... rachunku sumienia. Książka wyraźnie wskazuje, że szukając winnego, nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na jednej osobie – odpowiedzialność i mrok często kryją się w całym otoczeniu.
„Rachunek win” to płynnie napisany, lekki kryminał idealny na jeden lub dwa wieczory . Sam motyw tajemniczego morderstwa w szkolnej sali katechetycznej wciąga od pierwszych stron. Choć pomysł na fabułę jest trafiony, zabrakło mi tu głębszego napięcia i dreszczyku emocji. Fabuła zyskałaby na dynamice, gdyby pojawiło się więcej gwałtownych zwrotów akcji czy mylnych tropów. To udana lektura, jednak fani mocnych thrillerów i kryminałów mogą odczuć niedosyt 😉 |
|
Pani.k
2026-10-05 10:38:33
Młoda dziewczyna odebrała sobie życie. Zrobiła to sama, bez niczyjej bezpośredniej pomocy. Ale czy na pewno była to wyłącznie jej decyzja?
Prawdy próbuje dowieść Zuzanna, przyjaciółka księdza oskarżonego o udział w tej tragedii. Otoczenie szybko uznało go za winnego, jednak prywatne śledztwo odkrywa wydarzenia, które rzucają zupełnie nowe światło na sprawę. Pokazują, co naprawdę działo się wokół Anety, kto zawinił, a kto po prostu odwrócił wzrok, kiedy działo się zło. Aneta była samotna, wyobcowana i przytłoczona. Nikt nie wyciągnął do niej pomocnej dłoni. Pojawił się chłopak obsesyjnie zainteresowany dziewczyną, ale z prawdziwą miłością nie miało to nic wspólnego. Aneta stała się również ofiarą manipulacji ze strony osoby, której ufała. I właśnie to najbardziej skłania do refleksji. Bo czasem krzywda nie przychodzi wprost. Może mieć postać słów, manipulacji, odrzucenia czy obojętności. To, że ktoś nie zrobił czegoś własnymi rękami, nie oznacza, że nie miał wpływu na czyjąś tragedię. Tożsamość głównego podejrzanego poznajemy niemal od początku, ale zrozumienie jego motywacji wcale nie jest proste. „Rachunek win” to mocna i poruszająca opowieść o samotności młodych ludzi, wyobcowaniu, braku akceptacji, wierze w Boga i sprawiedliwość. Bohaterowie są autentyczni,mają swoje zalety, wady i grzechy. Nawet oskarżony ksiądz, od którego oczekuje się nieskazitelności, okazuje się człowiekiem pełnym słabości. Ta książka przypomina, jak ważne jest, by nie bagatelizować problemów nastolatków. Czasem jedno „nic się nie dzieje” może oznaczać, że ktoś bardzo potrzebuje, aby w końcu go zauważono. Mocna, bolesna i dająca do myślenia lektura. Zdecydowanie warto ją przeczytać. |
|
@ewaczyta
2026-10-04 22:16:49
"Rachunek win" Adama Podlewskiego to kryminał, który od początku pokazuje, jak łatwo wydać wyrok, zanim jeszcze pozna się prawdę.
Śmierć Anety Figowskiej wstrząsa całą szkołą. Podejrzenia szybko padają na księdza Artura Dońca, a kiedy media podchwytują temat, atmosfera robi się coraz bardziej napięta. Zamiast spokojnie czekać na wyniki śledztwa, wszyscy zaczynają szukać winnego na własną rękę. I właśnie to podobało mi się tutaj najbardziej. Autor pokazuje, jak łatwo plotka, emocje i żądza sensacji mogą zastąpić fakty. W tej historii właściwie każdy może mieć coś do ukrycia. Zakochany kolega, nauczyciel etyki, koleżanki prześladujące Anetę, a nawet jej ojciec. Im więcej wychodzi na jaw, tym trudniej uwierzyć, że odpowiedź jest tak oczywista, jak początkowo wszystkim się wydawało. Podobało mi się również to, że książka nie skupia się wyłącznie na zagadce kryminalnej. Dużo miejsca zajmuje temat oceniania innych, pochopnych osądów i tego, jak bardzo można skrzywdzić człowieka, kiedy najpierw zapada wyrok, a dopiero później zaczyna się szukać prawdy. "Rachunek win" trzyma w napięciu, ale przede wszystkim skłania do zastanowienia się, czy naprawdę potrafimy powstrzymać się od oceniania, kiedy wszystko wskazuje na jednego winnego. A przecież pozory potrafią być bardzo mylące. To była dla mnie historia nie tylko o śmierci młodej dziewczyny, ale również o tym, jak łatwo cudza tragedia staje się pożywką dla mediów i sensacji. |
|
Sylwia Burchard
2026-10-03 18:15:48
"Rachunek win" Adam Podlewski Wydawnictwo Pascal Fabuła książki osadzona jest w czasie pandemii COVID-19 w roku 2020. Pamiętacie ten czas prawda? Restrykcje, obostrzenia i.t.p. W sali katechetycznej zostaje znalezione ciało uczennicy - Anety Figowskiej. Dziewczyna popełniła samobójstwo,a opinia publiczna,nauczyciele i uczniowie oskarżają księdza Artura Dońca - wikarego i nauczyciela religii o to, że przyczynił się do śmierci dziewczyny. Śledztwo trwa ,ale osądzony i oskarżony przez ludzi ksiądz prosi o pomoc swoją przyjaciółkę Zuzannę, która jest policjantką. Niestety Ziu nie ma dostępu do sprawy, ponieważ przebywa na zwolnieniu lekarskim. Ale... sposobem zdobywa informacje i stara się pomóc Arturowi. Kto przyczynił się do śmierci nastolatki? Co odkryje Zuzanna w nieoficjalnym śledztwie? Czy opinia publiczna słusznie oskarżyła Artu? "Rachunek win" to książka, która zmusza do zatrzymania się i zadania niewygodnych pytań własnej osobie. To historia,w której nic nie jest oczywiste,a z każdym przeczytanym rozdziałem autor dokłada nowych informacji, które w oczach czytelnika zmieniają nastawienie do bohaterów. Bohaterów niejednoznacznych, mających swoje tajemnice, słabości i grzeszki. Jeśli lubicie książki,w których autor umiejętnie buduje napięcie ta lektura może się Wam spodobać. Jeśli lubicie historie pełne tajemnic, napięcia i trudnych wyborów przeczytajcie,a nie zawiedzie się. Ja polecam. |
|
Jo.zaczytanka
2026-10-03 13:50:17
W warszawskim liceum, w sali katechetycznej zostaje znaleziona martwa uczennica. Kto jest winien jej śmierci? Nieważne! Skoro salka katechetyczna to winny jest ksiądz!
Tak rozpoczyna się "Rachunek win" Adama Podlewskiego. Całość historii warta jest poznania. Śledztwo przebiega w nietypowy sposób, a prowadzący go nie sięgają po oczywiste metody. Bohaterowie książki są niezwykłe wyraziści. Widzę w nich potencjał na jeszcze kilka kryminalnych historii. Zwłaszcza w duecie pani Dzielnicowej i Ziu... A jakie mam refleksje po samej lekturze? Jest to świetna ilustracja jak społeczeństwo myśli stereotypami, jak gotowi jesteśmy nie znając prawdy przeprowadzić lincz. Również ten medialny. I czy napewno w tej historii jest tylko jeden winny? Musicie ocenić sami! |
|
Adrianna, kultura po mojemu
2026-10-01 19:56:32
Szczerze mówiąc, zapomniałam już, jak trudno napisać recenzję kryminału czy powieści sensacyjnej, nie ryzykując, że zdradzi się zbyt wiele z fabuły i zepsuje czytelnikowi przygodę z książką. Każdy dokładniejszy opis któregokolwiek z bohaterów może nieświadomie przemycić informację, która zbyt szybko zdemaskuje zagadkę skonstruowaną przez autora. Dlatego postanowiłam odnieść się do książki jako do całości, subiektywnie oceniając, moim zdaniem, jej najmocniejsze punkty.
Na wstępie bardzo do gustu przypadł mi pomysł, aby fabuła rozgrywała się w czasie pandemii COVID-19, w 2020 roku. Każdy dorosły czytelnik sięgający po tę pozycję współcześnie doskonale pamięta realia tamtego czasu: wszechobecne maseczki, widmo lockdownu, strach i niepewność. Wszystko to, co towarzyszy bohaterom opisywanych wydarzeń, jeszcze nie tak dawno było częścią rzeczywistości każdego z nas. Z tego powodu praktycznie od razu utożsamiamy się z postaciami, które mierzą się nie tylko ze śmiercią niewinnej nastolatki, ale również z wyzwaniami, jakie przyniósł marzec 2020 roku. Co do samych aktorów rozgrywających się wydarzeń trzeba przyznać, że są po pierwsze niezwykle wyraziści, a po drugie — żaden z nich nie jest zbędny. Tylko pozornie jest to oczywiste, bo w literaturze mnóstwo jest postaci, które sprawiają wrażenie sztucznych i nic nie wnoszą do całokształtu fabuły. W „Rachunku win” nie ma jednak przypadków. Każdy jest elementem większej układanki i każdy ma do odegrania swoją rolę. Niektórzy pierwszoplanową, inni epizodyczną, ale wszyscy są przemyślani i potrzebni. Na koniec to, co świadczy o sile tego gatunku: czy uważny czytelnik może zbyt szybko rozwikłać kryminalną zagadkę? Czy jest szansa na wytypowanie winnych tragedii, jaką jest niewątpliwie samobójstwo nastolatki, zanim do tych wniosków dojdą prowadzący dochodzenie? Odpowiem przewrotnie: otóż nawet jeżeli ktoś uzna, że jest to możliwe, że znalazł odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do dramatu, który stanowi oś fabuły, nawet wtedy taki czytelnik będzie zaskoczony po zakończeniu lektury. Powodem takiej konkluzji jest fakt, że całokształt motywacji poszczególnych postaci można poznać dopiero po dotarciu do ostatniej strony książki. Największym osiągnięciem autora jest bowiem wykreowanie rzeczywistości, w której tytułowy „Rachunek win” pozostaje rachunkiem otwartym i dotyczy wielu osób pojawiających się w toku akcji. Każda z nich ma swoją historię, swoje motywacje i własny udział w wydarzeniach, których konsekwencje poznajemy wraz z rozwojem fabuły. Szczerze polecam i doceniam tak oryginalną, przemyślaną i dopracowaną historię. |
|
Adrianna, kultura po mojemu
2026-10-01 19:55:18
Szczerze mówiąc, zapomniałam już, jak trudno napisać recenzję kryminału czy powieści sensacyjnej, nie ryzykując, że zdradzi się zbyt wiele z fabuły i zepsuje czytelnikowi przygodę z książką. Każdy dokładniejszy opis któregokolwiek z bohaterów może nieświadomie przemycić informację, która zbyt szybko zdemaskuje zagadkę skonstruowaną przez autora. Dlatego postanowiłam odnieść się do książki jako do całości, subiektywnie oceniając, moim zdaniem, jej najmocniejsze punkty.
Na wstępie bardzo do gustu przypadł mi pomysł, aby fabuła rozgrywała się w czasie pandemii COVID-19, w 2020 roku. Każdy dorosły czytelnik sięgający po tę pozycję współcześnie doskonale pamięta realia tamtego czasu: wszechobecne maseczki, widmo lockdownu, strach i niepewność. Wszystko to, co towarzyszy bohaterom opisywanych wydarzeń, jeszcze nie tak dawno było częścią rzeczywistości każdego z nas. Z tego powodu praktycznie od razu utożsamiamy się z postaciami, które mierzą się nie tylko ze śmiercią niewinnej nastolatki, ale również z wyzwaniami, jakie przyniósł marzec 2020 roku. Co do samych aktorów rozgrywających się wydarzeń trzeba przyznać, że są po pierwsze niezwykle wyraziści, a po drugie — żaden z nich nie jest zbędny. Tylko pozornie jest to oczywiste, bo w literaturze mnóstwo jest postaci, które sprawiają wrażenie sztucznych i nic nie wnoszą do całokształtu fabuły. W „Rachunku win” nie ma jednak przypadków. Każdy jest elementem większej układanki i każdy ma do odegrania swoją rolę. Niektórzy pierwszoplanową, inni epizodyczną, ale wszyscy są przemyślani i potrzebni. Na koniec to, co świadczy o sile tego gatunku: czy uważny czytelnik może zbyt szybko rozwikłać kryminalną zagadkę? Czy jest szansa na wytypowanie winnych tragedii, jaką jest niewątpliwie samobójstwo nastolatki, zanim do tych wniosków dojdą prowadzący dochodzenie? Odpowiem przewrotnie: otóż nawet jeżeli ktoś uzna, że jest to możliwe, że znalazł odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do dramatu, który stanowi oś fabuły, nawet wtedy taki czytelnik będzie zaskoczony po zakończeniu lektury. Powodem takiej konkluzji jest fakt, że całokształt motywacji poszczególnych postaci można poznać dopiero po dotarciu do ostatniej strony książki. Największym osiągnięciem autora jest bowiem wykreowanie rzeczywistości, w której tytułowy „Rachunek win” pozostaje rachunkiem otwartym i dotyczy wielu osób pojawiających się w toku akcji. Każda z nich ma swoją historię, swoje motywacje i własny udział w wydarzeniach, których konsekwencje poznajemy wraz z rozwojem fabuły. Szczerze polecam i doceniam tak oryginalną, przemyślaną i dopracowaną historię. |
|
Rewi.books
2026-10-01 16:11:19
Ta historia pokazuje, jak łatwo można kogoś osądzić. Czasami wystarczy kilka plotek, niedopowiedzeń czy niewygodnych informacji, aby człowiek został uznany za winnego, zanim jeszcze ktokolwiek dokładnie sprawdzi fakty. A kiedy podejrzenia już się pojawią, bardzo trudno jest się od nich uwolnić.
Podobało mi się również to, że od samego początku możemy próbować samodzielnie rozwikłać zagadkę. Podejrzanych jest kilka osób, a każda z nich może mieć coś do ukrycia. Podczas lektury cały czas zastanawiałam się, kto mówi prawdę, komu można zaufać i przede wszystkim , co tak naprawdę doprowadziło tak młodą dziewczynę do podjęcia tej tragicznej decyzji. Autor stopniowo odkrywa kolejne elementy układanki, dzięki czemu chciałam czytać dalej, żeby poznać odpowiedzi. Akcja toczy się dość szybko, nie ma tutaj miejsca na długie, niepotrzebne przestoje. Historia jest dobrze poprowadzona, a kolejne wydarzenia sprawiają, że trudno odłożyć książkę na dłużej. Nie jest to historia, w której wszystko otrzymujemy od razu. Musimy razem z bohaterami szukać odpowiedzi, analizować wydarzenia i zastanawiać się, komu właściwie możemy wierzyć. „Rachunek win” to dobry kryminał z tajemnicą, podejrzeniami i pytaniami, które pozostają w głowie podczas czytania. Historia wciągnęła mnie i przede wszystkim byłam ciekawa, co naprawdę wydarzyło się przed śmiercią młodej dziewczyny. Jeśli lubicie kryminały, w których oprócz samej zagadki ważne są również ludzkie zachowania, pochopne osądy i konsekwencje, jakie mogą przynieść plotki oraz niedopowiedzenia, myślę, że warto dać tej książce szansę. |
|
Ketibook87
2026-09-30 19:00:16
"Rachunek win" Adam Podlewski- to interesująca historia kryminalna o tematyce, z którą do tej pory jeszcze się nie spotkałam. A mianowicie dotyczy dość mocno wiary i przekonań. Dodatkowo jest to okres panującej pandemii czyli ograniczeń w kontaktach i izolacji.
Z pozoru prosta historia, a jednak dość mocno złożona. Liceum, uczniowie, nauczyciele co może tu złego się wydarzyć? Kiedy w liceum dochodzi do samobójstwa nastoletniej Anety, w sali katechetycznej winnego od razu wskazują nauczyciele oraz młodzież. Pierwszym podejrzanym staje się ksiądz, który prowadził katechezę w tej szkole. Artur bo tak ma na imię ksiądz jest także lekarzem. Nikt nawet nie spytał Artura co mogło się wydarzyć, dlaczego uczennica odebrała sobie życie w jego klasie. Policja nawet nie postawiła przed nim zarzutów, a ludzie już "skazali" księdza. Z jaką łatwością przychodzi Nam wydawanie wyroków bez dowodów, bez świadków. Ksiądz to najłatwiejszy cel ale czy na pewno? Czy Artur będzie w stanie się bronić? Co go łączyło ze zmarłą dziewczyną? Do pomocy księdzu rzuca się jak lwica przyjaciółka Zuzanna, miejscowa policjantka. Niestety musiała działać na własną rękę gdyż przebywała na zwolnieniu lekarskim. Oboje znają się od lat szkolnych. Ich więź jest dość mocna mimo, że przez kilka lat stosunki trochę się rozluźniły. Zuzanna jest bardzo zaangażowana w sprawę, za wszelką cenę chce oczyścić przyjaciela z zarzutów często przy tym naginając prawo. Niestety pewne jej występki nie uszły uwadze jej przełożonych i kolegów. Nasza bohaterka boryka się z problemem alkoholowym. Zapija swój smutek oraz problemy. Jednak w kryzysowych i nagłych sytuacjach potrafiła stawić czoło problemom i działać jak rasowy glina. Jak się okazało podczas prowadzenia śledztwa w sprawę zamieszani byli inni nauczyciele oraz zakochany w zmarłej dziewczynie kolega z klasy. Czy odrzucony chłopak mógł przyczynić się do śmierci dziewczyny? I co ma wspólnego ze śmiercią uczennicy nauczyciel etyki? Może podejrzenia padły nie na tego nauczyciela co trzeba? Sprawa momentami jest dość skomplikowana. Dochodzą nowe fakty, które policja musi sprawdzić. Podsłuchy, oczerniające artykuły w sieci na temat księdza, apodyktyczny ojciec Anety, nękanie rowniesników. Być może winnych śmierci nastolatki jest więcej. Może samobójstwo to było jedyne rozwiązanie jakie dziewczyna widziała w tamtej chwili. A może to było wołanie o pomoc? Wołanie, którego nikt nie zauważył. A być może zauważył ale nie zdarzył pomóc. Ta historia dotyka mocno czułych punktów. Wiara, religia, rachunek sumienia oraz wpływ mediów. Problemy nastolatków, ich pierwsze miłości i rozczarowania, trudne relacje z rodzicami oraz nauczycielami. W nastoletnim wieku nie brakuje momentów do smutków, hormony buzują. Młodzież czuje się często nie zrozumiana przez dorosłych. Kiedy dochodzi do porwania księdza i puszczenie tego w sieci na żywo, zaczyna się gonitwa z czasem. Zuzanna za wszelką cenę chce odnaleźć przyjaciela całego i żywego. Ale czy jej się uda? Czy jej intuicja nie zawiedzie? Tego dowiecie się pod koniec książki. Drobnym mankamentem dla mnie były zdrobnienia imion głównych bohaterów. Bardzo mi to przeszkadzało. Kolejny to zbyt obszerne momentami opisy dróg, ulic i całej okolicy. Nie wnosiło według mnie to niczego specjalnego do fabuły. Kiedy w grę wchodzi religia, a ściślej mówiąc ksiądz społeczeństwo z prędkością światła wydaje wyrok. Nie mając tak na prawdę podstaw szerzy się niechęć , hejt, a nawet nienawiść do całego kleru. Czy słusznie? Dlaczego tak trudno ludziom poczekać na dowody? Dlaczego tak szybko kogoś oceniamy i skazujemy w słowie oraz myśli? Rachunek win chyba czasami każdy z Nas powinien taki zrobić aby żyć dobrze i w zgodzie z innymi. |
|
Ksiazkowyjelen
2026-09-28 19:37:44
„Rachunek Win” Adama Podlewskiego opowiada historię Anety, która postanowiła pozbawić się życia. Co ją do tego doprowadziło?
O całą sprawę zostaje oskarżony ksiądz, a jego przyjaciółka — policjantka przebywająca na zwolnieniu — próbuje zrobić wszystko, by oczyścić go z zarzutów. Miesza się nie zawsze tam, gdzie powinna, ale czego się nie robi dla przyjaźni. Dodatkową aurę tworzy tutaj także czas pandemii. Zdecydowanie nie ułatwia on całej sytuacji. Książka ma wartką akcję i bardzo szybko się ją czyta. U mnie poszła na dwa podejścia. Zdecydowanie potrafi zaciekawić i sprawić, że chce się czytać dalej, by w końcu poznać rozwiązanie zagadki, która okazuje się dość zawiła. Ta historia ma jednak jeden mankament — pourywane, poucinane sceny. Momentami było to dla mnie naprawdę frustrujące. Akcja pędzi, a nagle w pewnym miejscu pojawia się urwanie albo niedopowiedzenie. Z jednej strony dodaje to tajemniczości, ale z drugiej sprawia, że trzeba się zatrzymać, zastanowić, a czasami nawet cofnąć kilka stron. Mimo tego „Rachunek Win” to historia, która potrafi wciągnąć i skutecznie zachęca do rozwiązania zagadki razem z bohaterami. |
|
Spokojna.przystan
2026-09-28 06:57:49
„Rachunek win” to zdecydowanie nie jest prosta historia. Pokazuje, jak łatwo można zniszczyć człowieka, rzucając oskarżenia, jak szybko przypiąć komuś łatkę winnego i jak często wszyscy wiedzą wszystko… tak naprawdę nie wiedząc nic.
To opowieść o tym, jak trudno zatrzymać lawinę słów, plotek i ocen. I kto tak naprawdę jest winny, gdy dochodzi do tragedii? Ten, który pierwszy wypowiedział złe słowo? Ten, który udawał, że nie widzi? A może ten, który tłumaczył wszystko wyższym dobrem? To historia, która zostawia czytelnika z chaosem w głowie, wieloma pytaniami i refleksją, że czasem granica między winą a obojętnością jest bardzo cienka. Czy polecam? Zdecydowanie tak. |





