Niezwykle udany debiut - recenzja książki "Żona Lota jeszcze się zastanowi"

Życie lubi płatać figle, choć czasem figlami i złośliwościami nazywamy po prostu to, na co sami się milcząco zgadzamy.

Gdy więc atakuje histeria, powodowana podnoszącą się macicą, nie pozostaje nic innego, jak zacząć się zastanawiać…

Nina Lot – trzydziestopięciolatka, od 6 lat nieszczęśliwa żona Lota. Pracuje w call center na słuchawce, dzielnie unikając odbierania telefonów od niezadowolonych klientów, a w domu zastanawia się, z kim tym razem – prócz telefonu – zdradza ją mąż. Nagle przypadkowy wypad w góry, a potem znalezienie tajemniczej zakładki, przynoszą do niej myśl – rozwiązaniem sytuacji jest znalezienie sobie kochanka! To powinno pomóc i na histerię, i na napady paniki, i na niewiernego męża. A przede wszystkim może to właśnie sprawi, że żona Lota w końcu przestanie obawiać się zamiany w słup soli…

Trudno jest zakwalifikować jednoznacznie, w jaki sposób Joanna Skwarek napisała swoją debiutancką powieść. Nie jest to zdecydowanie typowa literatura kobieca – i nie jest też lekka do czytania, jeśli ktokolwiek poszukuje czytadełka na jedno popołudnie. Autorka bawi się językiem, co może być uciążliwe na dłuższą metę… choć wychodzi jej zdumiewająco dobrze. Luźne połączenia, skojarzenia, branie rzeczy dosłownie sprawiły, że kilka razy założyłam strony, aby wypisać z nich co istotniejsze dla mnie cytaty.

Można odnieść wrażenie – i jest to chyba jedyne wrażenie negatywne, które wypłynęło z lektury – że Nina Lot pogrąża nas w potoku swoich paranoicznych myśli do tego stopnia, że nie wiemy, co dzieje się naprawdę. A dzieje się w takim odczuciu niewiele – bo większość treści zajmują rozważania i rozterki. Z drugiej strony jednak zdecydowanie nie jest to książka, którą wystarczy przeczytać raz – mnie wciągnęła do tego stopnia, że sięgnę po nią na pewno po raz wtóry. Co więcej, woziłam ją nawet ze sobą samochodem, aby poczytać w chwilach oczekiwania na parkingu; nie byłam w stanie oderwać się od zabawnej, choć momentami irytującej Niny.

Nina Lot może być każdą kobietą – naszą sąsiadką, przyjaciółką, siostrą. Dorosła kobieta, która w głowie zamkniętą ma nadal niedojrzałą dziewczynkę rządzoną przez apodyktyczną matkę. Tajemniczy i zabawny dla nas głos matki, który pojawia się w głowie Niny, jest w rzeczywistości odzwierciedleniem niewesołej, toksycznej więzi, jaka zdarza się praktycznie na co dzień w relacjach matki z córką. Pewny siebie i przystojny mąż oraz długo oczekiwane małżeństwo okazują się pułapką, bo nawet nie złotą klatką – sprawiają, że histeria i paranoja się nasilają, aż Nina potrzebuje pomocy terapeuty zamiast serwowanych przez męża terapii internetowych.

Żona Lota jeszcze się zastanowi” jest w moim odczuciu debiutem niezwykle udanym. Z taką samą pewnością mogę również stwierdzić, że nie spodoba się każdemu – jest zbyt wymagająca dla czytelników, którzy oczekują lekkiej i zabawnej lektury. Jej drugie dno dodaje smaczku, który sprawia, że od kolejnych stron naprawdę trudno jest się oderwać.

Źródło: http://dlalejdis.pl/artykuly/zona_lota_jeszcze_sie_zastanowi_recenzja

Mapa strony Polityka prywatności Chcesz wyrazić swoją opinię? Napisz do nas | Masz problem?  Skontaktuj się                                                              |